|
Wszystko na temat lutowania Krok po kroku:))
--------------------------------------------------------------------------------
Lutowanie jest podstawową czynnością w warsztacie elektronika - o tym chyba nie
muszę nikogo przekonywać. Jest rzeczą bardzo ważną, aby było ono wykonane w
sposób rzetelny, bo od tego zależy później prawidłowe działanie układu
elektronicznego - zaraz po zmontowaniu i w późniejszym okresie jego
eksploatacji.
Ileż to godzin spędził niejeden elektronik na poszukiwaniu uszkodzenia zwanego
"zimnym lutem", które powstaje właśnie na skutek nieprawidłowego lutowania.
Dlatego też tych kilka słów o lutowaniu - "jak to się robi" - od strony
praktycznej.
--------------------------------------------------------------------------------
I. Co to jest właściwie lutowanie?
Na początek krótka definicja - lutowanie jest to łączenie dwóch metali za pomocą
trzeciego metalu, zwanego lutem (nazywanego też czasem w gwarze elektroników
"lutowiem"), przy czym temperatura topienia lutu jest znacznie niższa niż metali
łączonych. Podczas lutowania roztopiony lut przylega do powierzchni metali
łączonych i w tym momencie następuje przenikanie cząsteczek lutu do metalu
lutowanego i odwrotnie (tzw. dyfuzja). Powstaje wówczas cieniutka warstewka
stopu lutu z metalem łączonym, wzajemne "zazębienie", które tworzy tzw. spoinę -
mechanicznie wytrzymałą i mającą doskonałą przewodność elektryczną. Następuje -
w bardzo prosty i wygodny sposób - jednoczesne połączenie mechaniczne i
elektryczne elementów lutowanych.
--------------------------------------------------------------------------------
II. Jaki lut stosujemy?
W elektronice jako lut stosujemy stop cyny z ołowiem, który posiada temperaturę
topienia nie przekraczającą 350 stopni C (zależy ona od proporcji cyny do ołowiu
w stopie). Kiedyś używało się lutu w "laskach", dzisiaj stosujemy dostępny w
handlu lut w postaci drutu nawiniętego na szpulki - tzw. tinolu. Oprócz samego
stopu cyny z ołowiem drut ten zawiera również wewnątrz jedną lub kilka nitek
kalafonii ułatwiającej lutowanie.
--------------------------------------------------------------------------------
III. Topnik? Co to jest i po co się go używa?
Topnik jest substancją , której zadaniem jest ułatwienie lutowania poprzez
rozpuszczenie tlenków metali, które osadziły się na powierzchni przedmiotów
lutowanych (tlenki te uniemożliwiają wzajemne przenikanie cząsteczek metalu, a w
rezultacie lutowanie się nie uda - przedmioty nie będą się trzymać).
Zastosowanie topnika w niesamowity sposób ułatwia lutowanie - cyna po prostu
rozpływa się "jak jajecznica na patelni" zwilżając powierzchnie lutowane i
tworzy wspaniałą, trwałą, i błyszczącą spoinę.
Najczęściej stosowanym topnikiem jest kalafonia, dostępna w handlu w postaci
bryłek lub też ostatnio sprzedawana w pudełeczkach od pasty od butów. Można też
spotkać kalafonię rozpuszczoną w alkoholu - wówczas wygodnie jest ją nakładać na
powierzchnie lutowane - za pomocą małego pędzelka (można samemu rozpuścić, jeśli
taka potrzeba - mielimy wówczas kalafonię na drobny proszek i zalewamy odrobiną
alkoholu, mieszając aż do jej rozpuszczenia). Na bazie kalafonii produkowane są
również tzw. pasty lutownicze, w których oprócz kalafonii występuje jeszcze
kilka składników poprawiających właściwości lutownicze pasty - pasty te
umożliwiają lutowanie powierzchni lekko zanieczyszczonych, których nie dałoby
się przylutować tylko przy użyciu samej kalafonii.
No, a teraz uwaga! Kilka nietypowych zastosowań substancji powszechnie używanych
do całkiem innych zastosowań - tym razem wystąpią w roli topników To nie
są żarty - proszę samemu sprawdzić!
Po pierwsze - aspiryna lub też dawniejszy proszek od bólu głowy, a dzisiaj
nazywa się to etopiryna. Ich podstawowym składnikiem jest kwas acetylosalicylowy
- doskonały topnik do lutowania. Wystarczy położyć pastylkę na stole i dotknąć
jej lutownicą - pod wpływem temperatury stopi się ona i w stanie płynnym poprzez
grot lutownicy można ja przenieść na miejsce lutowane (a jeszcze lepiej
zeskrobać jej trochę i posmarować "tym" miejsce lutowane). Za pomocą aspiryny
możemy lutować powierzchnie bardzo zabrudzone, a nawet żelazo! Jedynym minusem
(ale za to dosyć poważnym) jest okropnie duszący dym wydobywający się z
podgrzewanej lutownicą aspiryny. Trzeba unikać jego wdychania (a najlepiej
puścić sobie wentylator i otworzyć okno), bo może być szkodliwy. Dlatego też -
stosować tylko w ostateczności - gdy nic innego nie chce "wziąć" naszych
przedmiotów do lutowania - zwłaszcza jeśli chodzi o lutowanie żelaza.
Drugą nietypową substancją jest....mocznik . Chodzi tutaj o nawóz używany przez
rolników do nawożenia zwany mocznikiem. Są to małe, białe granulki, podobne
trochę do cukru. Tknięte lutownicą topią się wydzielając przy okazji dym o
zapachu....bleee....a jakże...mocznika
Ale nie jest to taki smród jak w przypadku aspiryny - tylko lekko kwaśnawy. Za
to lutuje się doskonałe!... Również żelazo można z użyciem mocznika lutować bez
problemu. Podejrzewam, że na wsi czy w małym miasteczku mocznik jest do zdobycia
bez trudu, a potrzebujemy go naprawdę w minimalnych ilościach.
Ale najpopularniejsza i najbardziej polecana jest oczywiście kalafonia
--------------------------------------------------------------------------------
IV. Właściwe przygotowanie przedmiotów do lutowania.
Bardzo ważną rzeczą jest prawidłowe przygotowanie przedmiotów do lutowania.
Metal musi być możliwie czysty, bez żadnych nalotów, rdzy, zaczernień - taki że
można się w nim prawie przejrzeć Jeśli to możliwe powierzchnie lutowane
cynujemy wstępnie - czyli pokrywamy cieniutką warstwą cyny. W gwarze
elektroników nazywa się to "bieleniem". Odbywa się to poprzez pocieranie grotem
rozgrzanej lutownicy, na którym jest odrobina lutu, przedmiotu bielonego (przy
użyciu sporej dawki topnika - kalafonii, której nie należy żałować. Można
również wstępnie zanurzyć przed pobieleniem przedmiot w paście lutowniczej lub
rozgrzanej kalafonii, pokrywając miejsce które chcemy pobielić cieniutka warstwą
topnika).
Elementy elektroniczne takie jak: oporniki, kondensatory, układy scalone,
tranzystory, itp. mają już odpowiednio przygotowane przez producenta
wyprowadzenia lutownicze. Są one pokryte warstewką cyny, posrebrzone lub
pozłocone, dlatego też nie trzeba ich bielić przed lutowaniem. Bielenie odnosi
się tylko do przedmiotów wykonanych z czystej miedzi lub jej stopów (zwłaszcza
przewody połączeniowe, montażowe).
Osobnego omówienia wymaga przygotowanie płytek drukowanych - wykonywanych
amatorskim sposobem. Po wytrawieniu i zmyciu za pomocą rozpuszczalnika wzoru
ścieżek (maski), należy płytkę również oczyścić. Ja zawsze wykonuję to w
najprostszy możliwy sposób - szorując proszkiem AJAX, aż do uzyskania matowego
połysku miedzi. Wówczas płytkę suszymy, a następnie można pokryć ja roztworem
rozpuszczonej kalafonii (są też do kupienia specjalne preparaty do pokrywania
płytek drukowanych w aerozolu np. firmy Kontakt-Chemie). Równie dobre efekty
można osiągnąć stosując tzw. stalową wełnę, czyli używane do szorowania garnków
zmywaki wykonane z wiórów metalowych. Doskonale wygładzają i polerują
powierzchnię miedzi.
Wreszcie - ostatni sposób na oczyszczanie powierzchni płytek to guma ścierna -
guma z zatopionymi w niej ziarnkami ścierniwa (czasami bywają gumki do ołówków
tego typu). "Gumkując" zawzięcie oczyszczamy powierzchnię płytki i możemy już
przystąpić do lutowania (po uprzednim wywierceniu otworów )
--------------------------------------------------------------------------------
V. Jak wygląda proces lutowania?
Aby nastąpiło zlutowanie przedmiotów musi być spełnionych kilka warunków. Po
pierwsze do przedmiotów lutowanych musi być dostarczona odp. ilość ciepła - tak
aby miejsce lutowania podgrzało się do temperatury przekraczającej punkt
topienia lutu (zwanego popularnie cyną). To uzyskujemy poprzez dotknięcie do
przedmiotów lutowanych grotem lutownicy. Po drugie na miejsce lutowania musi być
położony lut, tak aby mógł się stopić i zalać miejsce lutowania. Przy małych
lutach wystarczy ta odrobina lutu, jaką mamy stopioną na grocie lutownicy (w
razie potrzeby przytykamy do grotu kawałek tinolu). Przy lutach większych (a
zwłaszcza przy lutowaniu elementów do płytki drukowanej) przykładamy lut
bezpośrednio do miejsca lutowanego i topimy go grotem lutownicy. Po trzecie -
aby uzyskać dobre lutowanie należy zastosować topnik, który usunie tlenki metali
i lut "rozpłynie" się po powierzchni lutowanej jak "jajecznica na patelni"
Jak to wygląda w praktyce? (Krok po kroku)
Postępujemy następująco: Składamy razem elementy które chcemy przylutować,
przykładamy do nich tinol, a następnie przytykamy do tego grot lutownicy. Pod
wpływem ciepła cyna się topi i rozpływa po powierzchniach przedmiotów
lutowanych, a po odjęciu grota zastyga tworząc spoinę w postaci "pagórka" z
cyny. Należy zwrócić uwagę na wygląd spoiny - powierzchnia cyny powinna być
gładka i błyszcząca - cyna powinna przylegać do metalu we wszystkich miejscach.
Spoina matowa, chropowata i nierówna oznacza, że lutowanie wykonaliśmy
niewłaściwie - albo zostało nie dogrzane (cyna nie stopiła się całkowicie) albo
przegrzane - cały topnik wypalił się (cyna i elementy łączone zostały
przegrzane). W tej sytuacji należy powtórzyć lutowanie, pobierając i smarując
miejsce lutowane nową porcją topnika (lub zanurzając na chwilę grot lutownicy w
kalafonii, a następnie szybkim ruchem przenosząc go do miejsca lutowania).
Trzeba przy tym zaznaczyć, że należy właściwie dobrać wielkość i moc użytej
lutownicy do wielkości przedmiotów łączonych. Lutownica o dużej mocy użyta do
lutowania np. cieniutkich ścieżek czy elementów SMD - przegrzeje i wręcz spali
lutowane elementy - musimy użyć lutownicy o znacznie mniejszej mocy. Odwrotnie -
użycie małej lutownicy do lutowania dużych powierzchni spowoduje, że nie będzie
ona w stanie rozgrzać ich do temperatury topienia cyny i będzie się tylko
"kleić" do elementów łączonych tworząc spoinę, którą nazywam "nasmarkaniem cyny"
- gdzie nie wystąpiła dyfuzja metali, a całość trzyma się tylko na kalafonii i
przy byle naprężeniu odskakuje. Pamiętajmy, że kalafonia jest izolatorem i
lutowanie takie nie będzie przewodzić prądu, a przecież o przewodnictwo właśnie
nam chodzi. Czas trwania prawidłowego lutowania nie trwa więcej niż kilka sekund
- jeśli nie udało nam się za pierwszym razem powinniśmy zrobić przerwę i dać
ostygnąć lutowanym elementom, które mogłyby się inaczej uszkodzić wskutek
przegrzania (dotyczy to zwłaszcza diod świecących, które łatwo się przegrzewają)
i dopiero po tym czasie powtórzyć lutowanie.
Jak poznać właściwie wykonane lutowanie?
Kiedy roztopiony lut stapia się z częścią lutowaną, jego powierzchnia tworzy
ostry kąt z powierzchnią części lutowanej. Mówimy się wtedy, że lut zwilża
powierzchnię lutowaną - lutowanie zostało wykonane prawidłowo. Jeśli zaś
powierzchnia lutowana nie jest zwilżona spoiwem - lutowanie jest źle zrobione i
należy je powtórzyć.
--------------------------------------------------------------------------------
VI. Lutownice - rodzaje, użycie, konserwacja.
W elektronice możemy się spotkać z różnymi rodzajami lutownic, a każda z nich
charakteryzuje się innymi właściwościami, a w związku z tym różnymi
zastosowaniami. Oto ich krótkie omówienie:
a) Lutownice oporowe.
Jest to najczęściej spotykana i używana lutownica. Ciepło w niej jest wytwarzane
przez grzałkę z drutu oporowego zasilaną prądem. Bywają lutownice na napięcie
220V~, jak i na napięcie bezpieczne 24V~. Te ostatnie do pracy wymagają
dodatkowego transformatora (lub zasilacza), ale za to nie grozi nam
niebezpieczeństwo przebicia napięcia 220V na obudowę lutownicy i w związku z tym
są one bezpieczne zarówno dla elementów lutowanych jaki i dla nas We
współczesnej elektronice, gdzie lutowane elementy są miniaturowe i nie wymagają
dużych ilości ciepła do przylutowania, w większości zastosowań wystarcza
lutownica o mocy 14-15W. Jest ona polecana zwłaszcza dla początkujących
elektroników, ze względu na to, że przy tej dosyć małej mocy trudno przegrzać
elementy i "odparzyć" ścieżki obwodów drukowanych. Warto wspomnieć tutaj również
o tzw. stacjach lutowniczych - są to lutownice wyposażone w zasilacz o
regulowanym napięciu, umożliwiający regulację temperatury grota lutownicy.
Dzięki temu możemy dostosować temperaturę grota do naszych potrzeb i gdy
lutujemy drobne elementy - zmniejszyć ją, aby nie przegrzać elementów, a gdy
lutujemy duże powierzchnie - zwiększyć, dzięki czemu unikniemy zjawiska
"klejenia się" lutownicy do lutu, gdy nie może ona dostatecznie go rozgrzać i
roztopić. Tego typu lutownice mają wymienne groty o różnych kształtach - od
bardzo cienkich, po grube. Groty te pokryte specjalną warstwą ochronną i są
odporne na tzw. "wypalanie" czyli rozpuszczanie materiału grota w lucie. Dla
prac konstruktorskich, gdzie montuje się duże ilości elementów na płytce
drukowanej i całość lutowania może trwać kilka godzin, są one najlepsze. W kraju
najbardziej popularne są lutownice marki Weller lub Elwik (te drugie - nasze
krajowe, są nieco tańsze). Ich wadą jest stosunkowo wysoka cena, dlatego też są
polecane dla osób "nałogowo" zajmujących się elektroniką, gdzie zwykła lutownica
zbyt szybko się zużyje. Najtańszym rozwiązaniem w tej sytuacji będzie
zastosowanie lutownicy Elwik LERT24, która posiada wbudowany w rączkę lutownicy
regulator temperatury. Do tego trzeba tylko dokupić odpowiedni transformator
220/24 i już mamy całkiem niezły sprzęt do lutowania
b) Lutownice transformatorowe.
Tego rodzaju lutownica doskonale nadaje się przede wszystkim do wszelkiego
rodzaju szybkich napraw, gdy udajemy się do klienta i zależy nam, aby nie tracić
czasu na długie nagrzewanie lutownicy. Czas nagrzewania lutownicy
transformatorowej wynosi kilka sekund. Częstokroć lutownica ta jest wyposażona w
żarówkę oświetleniową, która zapala się po naciśnięciu przycisku - dodatkowo
oświetlając miejsce lutowania. W lutownicy tej nagrzewanie uzyskujemy poprzez
przepływ prądu o dużym natężeniu bezpośrednio przez grot lutownicy, który jest
wykonany w postaci pętli z drutu (o średnicy ok. 1,5mm) przykręconej do zacisków
lutownicy. Wadą tej lutownicy jest stosunkowo szybkie przepalanie się grotów -
wynikłe z rozpuszczenia miedzi grota w lucie. Po prostu nasz grot "dostaje
przerwy". Wówczas musimy wymienić go na nowy. Ważna rzeczą jest, aby po
założeniu nowego grota odpowiednio go ukształtować do pracy. Groty dostarczane
do lutownicy maja kształt odwróconej litery V. Jej ostry koniec częstokroć jest
dość zaokrąglony i w rezultacie cyna się na nim słabo trzyma. Dlatego też
niektórzy elektronicy nie lubią lutownicy transformatorowej. Na szczęście
istnieje prosty sposób na poprawę tej sytuacji. Po prostu wystarczyć ścisnąć
koniec grota tak, aby jego kształt zmienił się z V na Y. Tak ukształtowany grot
znakomicie spełnia swoją rolę - cyna się na nim trzyma i jest on dosyć wąski i
ostry, ułatwiając tym samym precyzyjne lutowanie. Jeszcze jeden "trick" dla
lutownicy transformatorowej. Co robić gdy przepali się nam grot, a nie mamy pod
ręką drugiego (a jesteśmy akurat u klienta)? Zamiast wracać do warsztatu po
nowy, po prostu skręcamy ze sobą dwa końce drutu. Powstały w ten sposób grot nie
jest tak dobry jak nowy, ale najważniejsze że działa i pozwoli nam na wykonanie
naprawy. Po powrocie możemy wymienić go na nowy i na przyszły raz wziąć kilka na
zapas
c) Lutownice gazowe.
W tego typu lutownicach nagrzewanie uzyskujemy poprzez płomień gazu ogrzewający
grot lutownicy. Używany gaz, to Propan-Butan - taki sam jak do napełniania
zapalniczek. Lutownice te częstokroć posiadają różne kształty, różne wielkości
pojemników z gazem, a także różne kształty grotów - często wymienne. Dla
elektronika użytecznym grotem będzie grot podobny w swym kształcie do grotu
zwykłej oporowej lutownicy. Podstawową zaletą lutownicy gazowej jest jej
niezależność od prądu. Umożliwia ona lutowanie na "wolnym powietrzu" np. podczas
naprawy samochodu czy motoru (trzeba tylko uważać na opary benzyny), na
wycieczce, w górach itp... Jej wadą jest stosunkowo krótki czas działania - do
kilkudziesięciu minut (w zależności od wielkości pojemnika z gazem), ale trzeba
ją traktować jako "pomoc doraźną". Groty w kształcie noża (do ciecia na gorąco)
czy otwartego płomienia (do ogrzewania np. koszulek termokurczliwych) mogą być
również pożyteczne w warsztacie elektronika - aczkolwiek już nie do
bezpośredniego lutowania.
d) Lutownice na gorące powietrze.
Tego typu lutownice używane są już do zaawansowanych prac elektronicznych - do
montażu powierzchniowego. Nie występuje tu bezpośrednio grot, którym możemy
dotknąć lutowanych elementów. Elementem nagrzewającym i stapiającym lut jest w
tym przypadku gorące powietrze. Do tego typu lutownic nie używa się lutu w
postaci drutu, a są stosowane specjalne pasty lutownicze w których sproszkowany
lut jest zmieszany z topnikiem. Dzięki temu uzyskujemy efekt "rozpływania się"
lutu - lut skupia się wokół elementów metalowych, nie ma cech "zlewania się" i
dzięki temu można lutować elementy SMD o bardzo małym rozstawie nóżek bez obawy
o ich zlutowanie razem. Lutownice na gorące powietrze są wyposażone zazwyczaj w
różnego kształtu końcówki (dysze), kształtujące strumień wydmuchiwanego
powietrza, tak aby można było podgrzewać jednocześnie wiele nóżek lutowanych
elementów, nie podgrzewając ich obudów. Do montażu SMD są idealne, ale ich wadą
jest ich wysoka cena.
Teraz kilka słów o poprawnym użytkowaniu lutownicy. Grot lutownicy podczas
lutowania powinien być czysty, bez zgromadzonego na nim nagaru powstałego z
wypalonych resztek kalafonii. Dlatego też grot od czasu do czasu, podczas
użytkowania powinno się czyścić. Kiedyś do czyszczenia używano tzw. salmiaku,
ale obecnie używa się specjalnych gąbek, które po nasączeniu wodą (i
wyciśnięciu, tak aby gąbka była tylko lekko wilgotna) doskonale spełniają swoje
zadanie (lutownicę czyścimy "na gorąco"). Są do kupienia specjalne podstawki do
lutownic, o wyglądzie sprężyny, które posiadają "w zestawie" właśnie ową
gąbeczkę. Ten sposób czyszczenia jest polecany zwłaszcza dla lutownic o grotach
pokrytych specjalną warstwą utrudniającą rozpuszczanie grota - oskrobywanie
grota za pomocą noża jest w tym przypadku niedopuszczalne! Lutownice "zwykłe",
których grot jest wykonany z miedzi, po pewnym czasie użytkowania ulegają
częściowemu wypaleniu grota - wówczas należy go doprowadzić do stanu używalności
- spiłowując grot do należytego kształtu. Przy lutownicach zasilanych napięciem
220V szczególną uwagę należy zwrócić, aby nie dotknąć rozgrzanym grotem
lutownicy do przewodu zasilającego! Co by się wówczas mogło stać, wyjaśniać nie
muszę. Należy też pamiętać o wyłączaniu lutownicy przy wychodzeniu z domu lub
dłuższych przerwach w lutowaniu - jako źródło wysokiej temperatury jest ona
potencjalnym sprawcą pożaru. Nie należy wiec pozostawiać włączonej lutownicy bez
opieki - zwłaszcza gdy w domu znajdują się dzieci lub zwierzęta.
--------------------------------------------------------------------------------
VII. Montaż SMD - czy to możliwe w warunkach amatorskich?
Ostatnio "modny" stał się montaż SMD, ze względu na dużą miniaturyzację i co za
tym idzie - małe zużycie powierzchni płytki drukowanej. Niektóre układy scalone
czy elementy są produkowane w wersjach tylko do montażu powierzchniowego - co w
tej sytuacji ma zrobić elektronik dysponujący tylko lutownicą? Okazuje się, że
wbrew pozorom montaż SMD w warunkach amatorskich jest możliwy do
przeprowadzenia. Oczywiście - nie jest to sprawa dla początkujących
elektroników, którzy dopiero co zaczęli swoją zabawę z lutownicą - potrzebna tu
jest jednak dobra umiejętność lutowania. Potrzebna będzie nam dobra lutownica -
np. Elwika, z możliwie cienkim grotem. Na potrzeby SMD można nawet przeznaczyć
jeden z cienkich grotów i dodatkowo spiłować go pilnikiem do grubości "ostrza
szpilki". Inna metodą - stosowana przy lutownicach oporowych z klasycznym
miedzianym grotem, jest nawiniecie na koniec grota kilku zwojów cienkiego, np.
1mm drutu miedzianego o spiłowanym końcu, którego będziemy zastępczo używać do
lutowania zamiast grotu lutownicy. Teraz możemy przystąpić do lutowania.
Potrzebna jeszcze nam będzie cienka pęseta. Elementy RC - oporniki i
kondensatory lutuje się dosyć prosto - zwłaszcza te większe (w obudowach 1206).
Najpierw cynujemy jedno z pól lutowniczych gdzie ma być przylutowany element SMD.
Potem za pomocą pęsety przenosimy go w to miejsce, dotykając grotem i
przyciskając element do płytki, przylutowujemy go jednym końcem do druku. Teraz
możemy spokojnie przylutować drugi koniec - element trzyma się druku. W zasadzie
ta metoda odnosi się i do innych elementów SMD - najpierw lutujemy jedną lub
dwie nóżki elementu - ustalając w ten sposób jego położenie względem pól
lutowniczych, potem zaś spokojnie możemy lutować pozostałe nóżki. Gdyby
nastąpiło zlanie się nóżek możemy użyć odsysacza (i dużej ilości kalafonii albo
pasty lutowniczej) lub też tzw. taśmy rozlutowującej - plecionki cienkich
przewodów miedzianych, które na zasadzie włoskowatości "wciągają" cynę (można
również użyć ekranu zdjętego z kabla nasączonego na gorąco kalafonią). Gdyby zaś
udało się zdobyć ową specjalna pastę lutowniczą do elementów SMD można spróbować
lutowania np. za pomocą gorącego powietrza uzyskanego powiedzmy z lutownicy
gazowej czy nawet opalarki (jednakże w tym drugim przypadku szeroki strumień
powietrza może "przy okazji" odlutować inne , wcześniej przylutowane elementy na
płytce). Najbezpieczniejsze jest jednak lutowanie ręczne - choć może dosyć
pracochłonne, to jednak pewne.
--------------------------------------------------------------------------------
VIII. Wylutowywanie.
Osobną, ale równie ważną sprawą w praktyce elektronika jest wylutowywanie
elementów. Oto kilka technik i sposobów wylutowywania elementów z płytek
drukowanych.
a) za pomocą odsysacza do cyny
Odsysacz jest pompką, która w momencie zwolnienia przycisku wytwarza
podciśnienie i wciąga roztopioną cynę do środka odsysacza, oczyszczając z niej
pole lutownicze. W ten sposób możemy wylutowywać elementy o wielu nóżkach np.
układy scalone, odsysając po kolei cynę ze wszystkich nóżek, na koniec
wyciągając element bez większych problemów i - co ważne - bez uszkodzenia
zarówno elementu jak i ścieżek płytki drukowanej.
b) za pomocą taśmy rozlutowującej
Plecionka z cienkich drucików miedzianych (a dobrze jeśli jest jeszcze
przesycona topnikiem) ma dzięki zjawisku włoskowatości właściwości "wciągające"
dla roztopionej cyny. W momencie przytknięcia plecionki do roztopionej cyny,
cyna wnika w głąb plecionki osuszając tym samym pole lutownicze. W ten sposób
można - podobnie jak za pomocą odsysacza - osuszyć wszystkie pola lutownicze
układu scalonego i bez problemu go wyjąć z płytki.
c) wycinanie elementów.
Jeśli układ scalony jest uszkodzony i wiemy to na 100%, to dla ułatwienia sobie
wylutowywania możemy wyciąć go za pomocą ucinaczek bocznych. Po tej operacji
każda nóżka układu jest pojedynczym lutem i w prosty sposób można po kolei
wszystkie nóżki wylutować z płytki.
d) podgrzewanie wszystkich nóżek równocześnie
Bywają specjalne końcówki do lutownic o kształcie zgodnym z kształtem nóżek
układu scalonego - wówczas po przytknięciu takiej końcówki do układu scalonego,
zostają podgrzane jednocześnie wszystkie jego nóżki. Gdy cyna się na nich stopi
możemy w prosty sposób wyciągnąć go z płytki trzymając kombinerkami (żeby nie
poparzyć palców). Innym sposobem jest odpowiednie ukształtowanie grota lutownicy
transformatorowej - tak, aby dotykał wszystkich nóżek układu scalonego (szeroka
pętla o kształcie prostokąta). Można tu również spróbować użyć opalarki do
podgrzania - ale trzeba nabrać wówczas odpowiedniej wprawy, żeby nie przegrzać
elementów.
Dla elementów SMD:
Aby wylutować np. układ scalony SMD w obudowie dwurzędowej robimy rzecz
następującą: Nalutowujemy na nóżki jednej strony bardzo duże ilości cyny, tak
żeby się wszystkie zlały w jedną, dużą, płynną kroplę. Gdy cyna jest już
stopiona, podważamy lekko element unosząc rozgrzane nóżki do góry i odrywając je
od płytki. To samo robimy dla drugiej strony nóżek. Sposób ten jest sprawdzony i
bardzo dobry dla układów SMD o dwóch rzędach nóżek. Na upartego można go
zastosować i dla układów 4 rzędowych, ale wówczas potrzebne są 4 lutownice i 2
osoby, które jednocześnie stopią cynę na wszystkich 4 rzędach nóżek i uniosą
element do góry.
|